Opactwo w Tyńcu: Uroczystości poświęcenia odnalezionego obrazu Matki Bożej

/ opactwotynieckie.pl

redakcja

Kontakt z autorem

W środę, 15 listopada, w opactwie benedyktynów w Tyńcu odbędą się uroczystości poświęcenia odnalezionego i odnowionego obrazu Matki Bożej „Salus Populi Romani”. Obraz pobłogosławi abp Marek Jędraszewski, metropolita krakowski, w czasie mszy świętej.

Tego samego dnia odbędzie się także wernisaż prac konserwatorskich, które przeprowadzono w kościele w latach 1972-2017. Prace miały na celu m.in. przywrócenie barokowego wyposażenia świątyni – starania o to po czterdziestu pięciu latach dobiegły już końca.

Program obchodów:

15.00 – Nieszpory o Matce Bożej
17.00 – Wernisaż zakończenia prac konserwatorskich i rekompozycji barokowego wyposażenia kościoła tynieckiego (1972-2017)
18.00 – Msza św. pod przewodnictwem ks. abp. Marka Jędraszewskiego, metropolity krakowskiego, oraz poświęcenie odnalezionego obrazu Matki Bożej Śnieżnej

Historia Kaplicy Ciemnej oraz obrazu

Kaplica została wybudowana zapewne podczas gotyckiej przebudowy kościoła (w poł. XV w.), jako przedłużenie nawy bocznej południowej, między prezbiterium a ścianą krużganka. Z uwagi na brak okien, a jedynie drzwi prowadzące na krużganek, już w XVII w. nazywano ją „Ciemną kaplicą”. Względem pozostałych kaplic w tynieckim kościele jest ona najbardziej wyodrębniona, prezentując się niejako niczym autonomiczne miejsce kultu. Podczas konserwacji w 2000 r. na sklepieniu odsłonięto polichromię, zapewne z 1. poł. XVII w., z przedstawieniem hierogramu Chrystusa (IHS) w medalionie w kluczu sklepienia oraz aniołów trzymających narzędzia Męki (arma Christi), co odnosiłoby się zapewne do późnośredniowiecznego jeszcze wezwania – Boleści Maryi. W jakimś czasie po poświęceniu kościoła (czyli po 1622 r.) zmieniono wezwanie kaplicy Matki Bożej Bolesnej na Matki Bożej Większej. Wydaje się bardzo prawdopodobne, że zmiana ta wiązała się z ufundowanym obrazem będącym odwzorowaniem rzymskiego przedstawienia Salus Populi Romani. Pierwsza znana obecnie wzmianka o obrazie pochodzi z pierwszego wydania w 1647 r. dzieła Klejnoty stołecznego miasta Krakowa: 

W tymże Kościele iest obraz Panny Maryey piekności wielkiej / na tym są wota srebrne / ten obraz iest uprzywileiewany od Stolice Apostolskiey za dusze zmarłe”; w wydaniu drugim (z 1650 r.), uzupełnionym przez Jacka Pruszcza, mamy: „w Kościele tym iest Kaplica Panny Nayśw., w którey Ołtarzu iest Obraz teyże Panny Najświętszey dziwney piękności, u którego doznaja ludzie łask y dobrodzieystw, co same tabliczki y wota srebrne wyświadczaia. Tenże obraz iest uprzywileiowany za dusze zmarłe od Stolice Apostolskiey. 

Natomiast pierwszą – jak na razie udokumentowaną – wzmianką o nowym wezwaniu jest informacja z wizytacji opata K. Mireckiego w 1706 r., który, wyliczając wezwania ołtarzy w kościele, mówi o kaplicy Sanctissimae Mariae Maioris.

Fundację obrazu można łączyć prawdopodobnie z opatem Stanisławem Łubieńskim i datować na połowę lat 20. XVII w. Nie można wykluczyć, że mogło to być swego rodzaju wotum dziękczynne (podobnie jak fundacja na Gródku i bardzo wiele innych), za zwycięstwa w wojnie z Turkami. Sugestię taką nasuwa jeden z obrazów w zapleckach stall w kościele, wykonanych zapewnie pod koniec lat 20. XVII w., gdzie jeden z nich przedstawia cud – św. Benedykt z szablą w dłoni gromi saracenów; na obrazie saraceni przedstawieni są w strojach tureckich; można dostrzec w namalowanej scenie reminiscencje zwycięstwa pod Chocimiem (1621). Być może zatem fundacja obrazu i kaplicy była tego echem.

Według opisu tynieckiego mnicha, o. Benignusa Buchowskiego z 1718 r., Dzieciątko na tynieckim obrazie trzyma różę; o tej róży napisał zresztą Buchowski całą odę. Trudno obecnie (bez szczegółowych badań samego obrazu) jednoznacznie rozstrzygnąć czy owa róża była namalowana bezpośrednio na obrazie, czy też – co wydaje się bardziej prawdopodobne – znajdowała się na sukience przykrywającej obraz. Wiadomo bowiem, że już w XVII w. obraz był w sukience, o czym mówią opisy inwentarzowe („sukienka wszystka srebrna wszystek obraz pokrywayąca” [1689]; „Sukienka u Najsw. Panny w ciemnej kaplicy srebrna, boki srebrne w kratki robione” [1763]), które wspominają również o klejnocie na piersiach Maryi, wpierw rubinowym [skradzionym w 1719 r.], a potem topazowym. Często na sukienkach pojawiają się dodatkowe elementy, np. berło trzymane przez Maryję (np. na obrazie w Czerwińsku) lub różaniec (Kraków), a niekiedy szkaplerz (Czerna). Być może na tynieckiej sukience dodano właśnie różę. Hipotetycznie można przyjąć, że sukienka mogła zostać ufundowana przez opata Stanisława Pstrokońskiego herbu Poraj (Róża). O Pstrokońskim wiadomo, że w końcu lat 40. XVII w. przebudował zachodnią część opactwa (na sklepieniu jednego z pomieszczeń widnieje jego herb z datą 1649), wielki ołtarz w kościele, a ponadto fundował różne precjoza, w tym emaliowany kielich (zachowany do dziś w skarbcu katedry w Tarnowie). Możliwe zatem, że np. z okazji jubileuszu 1650 r., ufundował na czcigodny obraz sukienkę ze swoim herbem.

Podczas prac w kościele w XVIII w. zbudowano lub odnowiono ołtarz i zapewne wtedy zrobiono nową, zachowaną do dziś ramę, a w latach 50. XVIII w., wykonano arkadę otwierającą Ciemną kaplicę do poprzedzającej ją kaplicy Wszystkich Świętych, ujętą w obramienie z tzw. dębnickiego marmuru (podobnie jak wielki ołtarz i część wyposażenia kościoła), a w zwieńczeniu arkady umieszczono w kartuszu inskrypcję: OSTIO IN ISTO MARIAM VENERARE CUM CHRISTO.

Zapewne na początku XIX w. zdjęto z obrazu sukienkę; był to burzliwy okres w dziejach Tyńca, sprzedano wówczas również najcenniejsze rękopisy; zapewne wiązało się to z koniecznością zapłacenia kolejnych kontrybucji w czasie wojen (Insurekcja, Austriacy, Napoleon, Austriacy); możliwe również, że sukienka została skradziona; mógł ją też zabrać niemiecki opat Ulrich Keck, lub wreszcie przetopiono ją tuż po kasacie (1816/1817), aby pokryć koszty „stemplowania” dóbr.

Dotąd uważano, że po kasacie opactwa w 1816 r. kult Matki Bożej przedstawionej na wizerunku w Ciemnej kaplicy, związany bezpośrednio z benedyktynami, dość szybko wygasł, a losy samego obrazu pozostają niejasne. Przypuszczano, że został on wywieziony, być może wtedy, gdy bp Ziegler przenosił katedrę z Tyńca do Tarnowa w 1826 r. (zabierając m.in. większość skarbca kościelnego oraz srebrne antependium z wielkiego ołtarza) lub przez jezuitów opuszczających Tyniec po pożarze w 1831 r., lub że zabrała go w 1832 r. ksieni staniątecka T. Duval (wraz z innymi obrazami z krużganków); ewentualnie mógł zostać skradziony bądź uległ też zniszczeniu.

Wbrew dotychczasowym przekonaniom, wydaje się, że sam obraz mógł jednak pozostać w Ciemnej kaplicy. Notuje go bowiem inwentarz ks. Zajączkowskiego z 1835 r., w którym mowa, że w kaplicy znajduje się „cudowny” obraz na desce malowany. Jest to cenna informacja, dowodzi bowiem, że mimo, iż po kasacie zabrakło promotorów kultu, a ostatni proboszcz benedyktyński założył i rozkrzewiał kult Niepokalanego Poczęcia, to jednak trwała świadomość „cudowności” i wyjątkowości wspomnianego obrazu. Choć pozbawiony sukienki, prezentował się zapewne jako brudny, dość zniszczony i słabo czytelny, to jednak starano się go ratować. W 1842 r. za rządów proboszcza ks. Józefa Kutrzeby przeprowadzono odnowę obrazu (o czym informuje zapiska na odwrocie deski: „odnowiony w 1842 r. przez Sebastiana Stolarskiego z Myślenic”). Na obecnym etapie nie sposób jednoznacznie rozstrzygnąć co dokładnie Stolarski z tynieckim obrazem zrobił i na czym polegała owa „odnowa”. Być może odnowił obraz na starym płótnie, uzupełnił ubytki i przemalował nieczytelny wizerunek po dotychczasowej formie. Jednakże odnowiony obraz w jakiś sposób niszczał dalej, tak że 70 lat później ówczesny proboszcz, ks. J. Marszał, stwierdził, że był on zniszczony i trzeba było namalować go na nowo (o czym informuje druga zapiska na odwrocie deski: „staraniem x. Jana Marszała (…) po zniszczeniu na nowo namalowany (…) w roku 1918”).

Przewodnik z początku z 1908 r. (wspomnianego ks. J. Marszała) podaje wezwanie kaplicy jako MB Różańcowej, nie wymieniając jednak szczegółów o wyglądzie obrazu; dodaje tylko, że o ołtarz troszczy się cech garbarzy ze Skotnik. W 1915 r. wybudowano i poświęcono w Skotnikach osobny kościół, a w 1921 r. wyłączono je z parafii tynieckiej (ks. Marszał został tam niebawem proboszczem). Można więc przyjąć, że mogło spowodować to koniec opieki w/w cechu nad tyniecką kaplicą i ołtarzem, skoro mieli już swój własny kościół (NB pod wezwaniem MB Różańcowej). Prawdopodobnie dopiero to przesądziło o zaniku tynieckiego kultu. W 1939 r. miało tu być już jedynie przejście na krużganek oraz składzik, którego używał kościelny na katafalk i „światło”, i właśnie taki stan zastali wracający do Tyńca w 1939 r. benedyktyni. W trakcie prac renowacyjnych w 1940 r. urządzono tu kaplicę Najświętszego Sakramentu. Zapewne wtedy wyniesiono z niej obraz (przemalowany w 1918 r.), który, jak można sądzić, uznano za współczesne, nieprzedstawiające większej wartości artystycznej, dzieło. Razem z innymi elementami dawnego wystroju kościoła trafił on zapewne do dawnej kaplicy wewnętrznej (tzw. Zimowej) nad zakrystią; w następnych latach przenoszono go (je) w różne miejsca składowania, a ostatecznie do magazynu na strychu nad kaplicą św. Benedykta.

Podczas inwentaryzacji prowadzonej w 1994 r. (i podobnie w 2015 r.) nie zwrócono nań większej uwagi, raz z uwagi na XX-wieczne przemalowanie, lecz przede wszystkim dlatego, że nie znano wówczas nowożytnego wezwania kaplicy, jako MB Większej (a to udało się ustalić dopiero w 2013 r. po odkryciu we Lwowie rękopisów uważanych wcześniej za zaginione); sugerowano się bądź wezwaniem średniowiecznym (Luctus), bądź informacjami z inwentarzy z końca XIX w. o wezwaniu kaplicy jako Nawiedzenia NMP albo MB Różańcowej. Sugestywną wreszcie okazała się informacja o. P. Sczanieckiego zamieszczona w Przewodniku, że kiedy po kasacie kult wygasł, sam obraz zaginął i nie wiadomo co dokładnie przedstawiał; nie skojarzono więc typu przedstawienia na zachowanym obrazie z dawnym wezwaniem kaplicy.

W dniu 11 I 2016 r. zupełnie przypadkowo (w toku kwerendy) natrafiono na zdjęcia obrazu na płótnie oraz drewnianego podobrazia wraz z krótkim opisem sporządzonym podczas inwentaryzacji.

Obraz o wymiarach 117×141 cm (w drewnianej złoconej ramie) namalowany farbą olejną na płótnie naciągniętym na deski wzmocnione spągami, przedstawia wizerunek Maryi z Dzieciątkiem na ręku w układzie wyraźnie nawiązującym do Salus Populi Romani, z kilkoma jednak detalami różniącymi: Maryja ma złożone ręce lecz bez charakterystycznych wysuniętych w dół dwóch palców, Dzieciątko trzyma krzyżyk, a nie księgę; dodatkowo ponad Maryją z Dzieciątkiem przedstawiono główki 8 uskrzydlonych aniołków. Podjęte wstępne rozpoznanie konserwatorskie ujawniło obecność na deskach podobrazia śladów po gwoździach oraz kilku destruktów tychże. Również na odwrocie płótna widoczne są ślady przedziurawień. Wykonane w kilku miejscach sondażowe odkrywki wskazały na obecność na płótnie kilku warstw, być może trzech, jak również odsłoniły przemalowane starsze fragmenty (część twarzy Dzieciątka Jezus).

Wszystko to pozwala przyjąć, że „odnaleziony” na strychu, przemalowany obraz Matki Bożej jest tożsamy z opisywanym w archiwalnych inwentarzach „cudownym” obrazem, otaczanym kultem w Ciemnej kaplicy od XVII w.

Źródło: opactwotynieckie.pl, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...
Najnowsze
"Bardziej ideologiczny niż…

"Bardziej ideologiczny niż…

"Unia musi dawać obywatelom poczucie,…

"Unia musi dawać obywatelom poczucie,…

Premier Beata Szydło spotka się w Paryżu z…

Premier Beata Szydło spotka się w Paryżu z…

Rozpoczęły się rekolekcje biskupów na…

Rozpoczęły się rekolekcje biskupów na…

Tragedia w Mikołowie na Śląsku. Nie żyją…

Tragedia w Mikołowie na Śląsku. Nie żyją…

Polityk mówi, jak było: To Tusk ucinał sobie pogawędki z Putinem w Sopocie i mówił o "naszym człowieku w Moskwie"

Donald Tusk / fot. Aleksiej Witwicki/Gazeta Polska

Nie milkną komentarze dotycząca skandalicznego tweeta, który wczoraj zamieścił przewodniczący Rady Europejskiej, Donald Tusk. Przyrównał on w nim prowadzoną przez Prawo i Sprawiedliwość politykę do polityki... Władimira Putina. Tymczasem Maciej Wąsik, zastępca ministra-koordynatora służb specjalnych przypomniał w Telewizji Republika, jak wyglądały w przeszłości relację między Putinem a Tuskiem.

"Alarm! Ostry spór z Ukrainą, izolacja w Unii Europejskiej, odejście od rządów prawa i niezawisłości sądów, atak na sektor pozarządowy i wolne media - strategia PiS czy plan Kremla? Zbyt podobne, by spać spokojnie"

- takiej treści wpis zamieścił wczoraj rano na Twitterze przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk. Tweet wywołał lawinę komentarzy ze strony polityków oraz publicystów. 

CZYTAJ WIĘCEJ: Za te słowa Tusk powinien odpowiedzieć! Brutalny atak na polski rząd

Szef MON, Antoni Macierewicz, powiedział dziś wprost, że wpis Tuska to jawne nawoływanie do działań wymierzonych w suwerenność i bezpieczeństwo Polski.

CZYTAJ WIĘCEJ: Szef MON jednoznacznie o Tusku: Na usta ciśnie się słowo "Targowica".

Na antenie Telewizji Republika Maciej Wąsik, sekretarz stanu w KPRM  i zastępca ministra-koordynatora służb specjalnych przypomniał, jak w przeszłości wyglądały relację Donalda Tuska z prezydentem Rosji. 

- Tusk porównał koncepcję polityczną PiS-u do agresywnej polityki Putina, w związku z czym „w Polsce nie można spokojnie spać”. Tu trzeba nakreślić szeroki kontekst tego wpisu. Warto przypomnieć, że to Donald Tusk mówił o Putinie "nasz człowiek w Moskwie", to Donald Tusk spacerował z Putinem po molo w Sopocie i ucinał sobie pogaduszki, dotychczas nie wiadomo na jaki temat, to w końcu Donald Tusk oddało po 10 IV 2010 r. śledztwo smoleńskie Rosjanom, postępując zupełnie odwrotnie do polskiego interesu narodowego

- mówił Wąsik.

- Donald Tusk uciekł potem do Brukseli i wydawałoby się, że tam trochę ucichnie, wydawałoby się, że skorzysta z okazji, żeby milczeć, ale on jest mistrzem wciskania kija w mrowisko

- dodał sekretarz stanu.

W zdecydowany sposób wpis Donalda Tuska skomentował dziś również Mariusz Błaszczak, minister spraw wewnętrznych i administracji.

- Dla mnie jest jednoznaczne, że mamy do czynienia z nadużyciem(...) to jest próba zaszkodzenia Polsce, tego rodzaju kłamstwa, tego rodzaju informacje są próbą zaszkodzenia Polsce

 - powiedział Błaszczak na antenie Polsat News. W jego ocenie to, co napisał szef Rady Europejskiej to wyraz jego frustracji, bo - jak zaznaczył - to za jego kadencji doszło do Brexitu i kryzysu migracyjnego.

- Jest bezradny, propozycje, które składa Donald Tusk, nijak się mają do rzeczywistości (...) jego misja w Europie, kończy się porażką

 - dodał szef MSWiA.

Źródło: Telewizja Republika, PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl